First Eau de Parfum domu Van Cleef & Arpels- Reprezentant kwiatowego szypru

Chanel No. 5
Van Cleef & Arpels First to trafnie nazwane debiutanckie dla domu perfumy i druga kompozycja wydana przez perfumiarza Jean-Claude’a Ellenę, który ostatecznie zyskał sławę tworząc dla Cartier i Hermes. Był 1976 rok i Ellena trzymał się konwencji z First, ponieważ na tym wczesnym etapie nie wymyślił jeszcze swojego charakterystycznego, transparentnego cytrusowego stylu. Ostatecznie stworzył przełomowy aldehydowo-kwiatowy szypr, który umieścił markę VC&A na mapie perfum. Istnieje wiele podobieństw między First a klasycznymi dojrzałymi perfumami, takimi jak Jean Patou Joy (1930) i Lanvin Arpege (1927), ale First pokazuje ćwiczenie w komponowaniu, które prawdopodobnie przewyższa nawet niektóre z największych dam wszechczasów jak Chanel No. 5 (1921) czy Guerlain Mitsouko (1919), a przyczyna jest prosta. Van Cleef & Arpels First robi to, czego nie potrafią inne kwiatowe i aldehydowe esencje w tej kategorii. Prezentuje spójny akord od początku do końca.

W dzisiejszych czasach ludzie mogą narzekać, że jest to zbyt liniowe podejście pracy nad zapachem, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do aromachemikaliów, które osiągają pewną banalną identyczność od początku do końca. Ale First nadal pozwala na przejście przez warstwy, jak każde dobre klasyczne perfumy, tyle tylko, że z bijącym sercem, które trwa przez całą drogę. Otwarcie kompozycji zawiera niezbędne aldehydy i bergamotkę dla tego stylu, przy czym gładki potrójny owoc maliny/czarnej porzeczki/brzoskwini sprawia, że ​​aldehydy nie są zbyt ostre. Jest to lekcja wyciągnięta z szyprowej chłopczycy Revlon Charlie, ale zastosowana do perfum o wyższym budżecie. Róża i jaśmin znajdują się gdzieś pomiędzy Chanel No 5 i Jean Patou. Jest tu też trochę tuberozy, takiej jak w Jean Patou Joy, zmieszanej z czystym, białym kwiatowym bukietem narcyzów, konwalii i irysa, przy świadomym trzymaniu indoli w szachu. Nienaganna równowaga i mieszanie kontynuuje się w bazie z odpowiednią ilością cywetu, zmieszaną z kremowym podkładem z piżma, drzewa sandałowego, tonki i mchu dębowego, z suchymi ukłuciami wetywerii, aby ponownie utrzymać ogólny akord przed zbyt bogatym lub ciężkim brzmieniem. Efektem końcowym jest znajomy złoty kwiatowy blask, dostrzegalny jak w innych perfumach o tej samej barwie, lecz bez widocznych szwów. Objętość aldehydu w Chanel No 5 jest kontrolowana, króluje mięsista prostota Joy, sprośny, zwierzęcy odcień Arpege Lanvin, zatopiony w kremowej czystości. Pierwszy to punkt kompleksowej obsługi aldehydowych kwiatów, a jeden z fanów sprawdzonego gatunku prawdopodobnie będzie nosił się jako podpis we wszystkich porach roku.

Zapachy uniwersalne, jakie znamy w XXI wieku, nie istniały, gdy Van Cleef & Arpels First pojawił się na rynku, ponieważ faceci i dziewczyny po prostu nosili się gdziekolwiek i kiedykolwiek. Ale jeśli kiedykolwiek istniał generalista w gatunku aldehydowo-kwiatowym, nominowałbym zapach VC&A do tego tytułu. Ten materiał jest po prostu fantastycznie rozmyty, nigdy ciężki, zawsze pełny, jak przezroczystość późniejszych perfum Jean-Claude’a Elleny, tylko bez takiego przepraszającego zaklęcia. W Van Cleef & Arpels First jest siła i delikatność, której niewiele innych kwiatów powiela bez wymyślnych chemicznych sztuczek lub utraty złożoności. Styl ten już żałośnie wyszedł z mody, zwłaszcza w przemyśle perfumeryjnym, kiedy nastała IFRA, która stara się zakazać wszystkich naturalnych składników w imię opatentowanych chemikaliów, które firmy mogą wykorzystać do wyrwania kontroli z domów, które ich zatrudniają. Osoby dowolnej płci, które cenią przyjazne i promienne wody z wyraźnie perfumową atmosferą, pokochają First. To po prostu jeden z najlepszych zapachów w gatunku kwiatowo-szyprowym (tak jak No 5 Chanel), jaki wyczułem. Sądzę, że każdy powinien spróbować First, mieszczącego się w tej kategorii.

Dodaj komentarz